| Drukuj | Powiadom |
Czy leci z nami pilot
![]() |
W obrębie samego Rynku jest ustawionych 27 słupków (rur do
umieszczania znaków) na których zamocowano około 65 różnych znaków.
Minęło dziesięć dni od momentu wprowadzenia poszerzonej strefy płatnego parkowania w Nowym Mieście i końca zamieszania komunikacyjnego jakoś nie widać. Wciąż nie brakuje kierowców, którzy zmian w systemie poruszania się w ścisłym centrum miasta jakoś nie zauważyli. Dzieje się tak mimo sporego wysiłku włożonego przez władze miasta, które zamieniło nowomiejski rynek w swoisty rodzaj miasteczka drogowego. Ilość postawionych znaków drogowych sprawia wrażenie jakby Nowe Miasto na tym polu chciało pobić rekord Guinessa.
Za dużo informacji to dezinformacja
- W obrębie samego Rynku jest ustawionych 27 słupków (rur do umieszczania znaków) na których zamocowano około 65 różnych znaków - tablic. Znaki zakazu, nakazu, informacyjne. Kierowcy nie zwracają uwagi na znaki drogowe i jeżdżą jak im pasuje. Po zmianie zasad ruchu na naszych uliczkach na szczęście jeszcze nie doszło do żadnej tragedii, wypadku - mówi pan Marek, który podczas ostatniego niedzielnego spaceru rzeczone znaki policzył.
Jest coś na rzeczy, ostatnio przy okazji robót wzdłuż drogi krajowej, jej zarządca (GDDKiA) nakazał właścicielom posesji usunięcie banerów reklamowych znajdujących się w pasie drogowym. Pomijając naiwność wywieszających anonse w skuteczność tej formy reklamy, zakładających, że akurat ta na ich płocie będzie przez kierowców zauważona, w niektórych miejscach skutecznie ograniczają widoczność, co może stwarzać zagrożenie w ruchu drogowym. Pomijając intencje administratora drogi, faktem jest, że dostrzega problem, czego nie można powiedzieć o uliczkach położonych kilkadziesiąt metrów dalej.

W kwestii znakowania urzędnicy nie powiedzieli jeszcze ostatniego
słowa - znaków przybywa.
Dzisiejsze oblicze Rynku sprawia wrażenie jakby nikt nad tym informacyjnym szumem nie panował. Bije po oczach pstrokacizna kolorów i znaków drogowych, i tandetnych reklam. Nic dziwnego, że pewnym kierowcom umyka to co najważniejsze. Na to wszystko nakłada się jeszcze pewien rodzaj dezinformacji. Przy konsultacjach - nazwijmy społecznych, mowa była o wprowadzeniu ruchu jednokierunkowego na całej długości ulicy 19 - Stycznia. Pamiętamy sugestie właściciela apteki, który zabiegał o miejsce parkingowe dla swoich klientów. Gdy przyszło do wdrażania całego pomysłu, to okazało się, że w międzyczasie dokonano pewnych modyfikacji, które w efekcie cały przekaz zaciemniają.
Od Bramy Kurzętnickiej do ulicy Bocznej mamy ruch dwukierunkowy, dalej zaś do Rynku - jednokierunkowy. Najciekawsze jest to, że z parkingu urzędu miejskiego gros kierowców wyjeżdża kierując się w prawą stronę, jadąc przez kilkanaście metrów pod prąd. Oczywiście robią to świadomie wszak w swej znakomitej większości są to pracownicy urzędu, instytucji która cały ten system wymyśliła. Słusznie zakładają, że na tak krótkim odcinku nikt wykroczenia nie wyłapie. Powiedzmy sobie szczerze, policja nie czyni nawet pozorów jakiegoś wysiłku, by tych niesfornych zdyscyplinować. Czas już jakiś upłynął i na tolerancję stróżów prawa nie powinno się liczyć, tym bardziej, że rzeczywiście ci łamiący przepisy stwarzają duże zagrożenie.

Po tych dziesięciu dniach funkcjonowania nowych zasad widać też pewne pozytywy. Zdaniem strażnika miejskiego Jacka Chełkowskiego na rynku nowomiejskim zrobiło się trochę luźniej, przyjezdni mogą łatwiej zaparkować. Sprawniej dzięki parkomatom można opłacić postój. Ludzie co prawda miewają drobne problemy, ale to tylko dlatego, że nie wczytują się w szczegóły informacji znajdujących się na urządzeniach. Najczęściej chodzi o wydawanie reszty, niestety takiej możliwości nie ma. Jak na razie system pobierania opłat wydaje się być szczelny, kontrolerzy nie mają większych problemów z ogarnięciem terenu całej strefy. Do tej pory sprzedano kilka tysięcy biletów parkingowych.
Czekamy na dalsze innowacje związane z ruchem na ulicach Kościelnej i Kazimierza Wielkiego. Tymczasem sporo naszych mieszkańców zastanawia się, jak poradzą sobie służby z zimowym odśnieżaniem. Poczekamy, zobaczymy, z przeszłości wiemy, że nawet jak nie było dodatkowych miejsc parkingowych były z tym duże problemy.
(18.11.2011 Grzegorz Podkomorzy fot.gp)
Komentarze | ||
Skomentuj | ||
|
Zasłona tajemnicy pękła niczym mydlana bańka - 637
Jesteś z miasta, płacisz więcej - 494 Szkoła na wariackich papierach - 440 Wypadek przy budowie torów w Montowie - 355 Rolnicy są cierpliwi, jeszcze poczekają - 313 Są winni śmierci - 301
|





Tolerowanie takiego procederu było dopuszczone przez okres do końca pierwszego tygodnia funkcjonowania strefy.
Anulowanie opłaty dodatkowej w dotychczasowy sposób w drugim tygodniu przyjęto jako normę. Utrzymując i przekonując wszystkich dokoła , że na takie postępowanie pozwala regulamin parkowania.
Straty z tego tytułu wynoszą już około 1000pln.
Coraz częściej spotykam się interpretacją przepisów regulujący przyjęty ustrój funkcjonowania w gminy.
Lecz nie owe 1000pln jest tą największą stratą,
Stratą o wiele większa jest wypaczanie prawidłowości działania środka prewencyjnego jakim jest opłata dodatkowa za nie wykupienie czasu postoju w SPP oraz stawianie w nie bardzo komfortowych sytuacjach i narażanie na nieprzyjemne komentarze osób je nakładających, które wykonują powierzone im obowiązki i zadania zgodnie z literą prawa zapisaną w regulaminie SPP.
Moja babcia mówiła KOTA NIE MA W DOMU TO MYSZY BUSZUJĄ.
U Nas odwrotnie - skąd sie ONI urwali ???