| Drukuj | Powiadom |
Impreza masowa
![]() |
Nieliczna publiczność sobotniej imprezy.
Chyba nie wszyscy uwierzyli, że to rzeczywiście koniec lata, bo tych żegnających ulubioną porę roku było niewielu. Pierwotnie impreza miała odbyć się na placu targowym, ale z przyczyn zapewnienia bliżej nieokreślonego bezpieczeństwa uczestników przeniesiono ją na stadion przy Jagiellońskiej. Ta drobna jakby wydawała się zmiana spowodowała niemałe zamieszanie w samym dniu imprezy. Okazało się, że policja uznała ją oraz rozgrywany mecz na głównej płycie stadionu za imprezę masową. W ostatniej chwili organizatorzy musieli ściągnąć firmę ochroniarską, by sprostać wymogom odpowiednich przepisów. To oczywiście nie pozostało bez wpływu na koszty całego przedsięwzięcia oraz co naturalne, zrodziło pytania - czy warto było?.

Barierki, przerost formy nad treścią.
Wiadome było, iż nowomiejskie "Pożegnanie wakacji" akurat w ten weekend będzie miał silną konkurencję w postaci odbywającego się festiwalu "Fama Rock" w Iławie, a nader wszystko "Dni Lubawy" gdzie zapowiedziano koncerty "Kobranocki" oraz gwiazdy wieczoru "Ira". Jako, że tydzień wcześniej już nowomieszczanie zasmakowali w lubawskich imprezach, gdzie dla tysięcznych tłumów grał kultowy "Dżem" i ostatnie medialne objawienie Gienek Loska, to należało jednak oczekiwać, że tam właśnie będą kierować się amatorzy dobrej zabawy. Gdyby uznanie imprezy za masową było wynikiem logicznego myślenia, to nigdy sobotni festyn na takie określenie by nie zasłużył. Jednakowoż myślenie i przepisy nie mają wspólnego mianownika. Regulacje o bezpieczeństwie na imprezach masowych odnoszą się nie do ilości osób bezpośrednio biorących udział w evencie, ale do powierzchni, gdzie impreza ma miejsce i jaką potencjalnie może liczbę ludzi pomieścić.

Na lokalne IV ligowe rozgrywki "Drwęcy" i GKS Wikielec, drużyn które właśnie tego dnia oraz porze grały mecz, przyszło może trzysta kibiców. Na zapleczu, tam gdzie na scenie prezentowały się małoletnie gwiazdy z "Mini Studia Piosenki" popisy oglądała garstka widzów. Trzeba mieć duże poczucie humoru, by całość imprez ocenić jako masowe. Dla organizatorów naszego festynu tliła się gdzieś w sercu nadzieja, że kibice po meczu zasilą widownię i wspólnie będą się bawić. Niestety były to tylko złudzenia, albowiem miłośnicy football'u uznali dawkę rozrywki za wystarczającą i gremialnie udali się do swoich domów. Na marginesie - gospodarze wygrali 3:2.
Po prezentacjach stałych form kulturalnych z Miejskiego Centrum Kultury na scenie zamontował się zespół "The facto". To właśnie grudziądzkie grupy miały osłodzić odejście lata. Pierwsza występująca kapela chyba jeszcze jest na etapie poszukiwań, bo repertuar mocno rozstrzelony. Reggae'owe brzmienia poprzez punkowo-rockowe aż do discopolo. Dawka utworów obliczona raczej na godzinny koncert i w końcówce muzycy musieli się powtarzać. Młodzi ludzie zagrali z werwą, ale do pustego placu porywając jedynie przywiezione z sobą fanki.

Wieczorna, lokalna gwiazda wieczoru.
Na drugą grudziądzką gwiazdę musieliśmy długo czekać. Zespół pojawił się w Nowym Mieście z godzinnym opóźnieniem, jakby rzeczywiście o wielką gwiazdę chodziło. W międzyczasie, w oczekiwaniu na koncert ludzie przy muzyce z płyt całkiem nieźle się bawili. Konferansjer namawiał na internetowe głosowanie na "Dziewczynę lata" ale w ciemno, bo zainteresowanej nikt nie widział. W końcu pojawili się ci, na których czekano, czyli zespół "Anima". Zapewne grupa ciekawa i zasługująca na uznanie, wszak to internauci obdarzyli ich swoją sympatią w konkursie "Zgrana Paczka". Jednakże ten sukces nie miał wpływu na frekwencję podczas nowomiejskiego koncertu zespołu. Za opóźnienie muzycy przeprosili, ale długie oczekiwanie też miało swoje konsekwencje, wrażliwość się stępiła po kolejnych puszkach zimnego napoju. W sumie już nie było aż tak ważne co dobiega z festynowych głośników, atmosfera zrobiła się przaśna.
(28.08.2011 Grzegorz Podkomorzy fot.gp)
Komentarze | ||
Skomentuj | ||
|
Zasłona tajemnicy pękła niczym mydlana bańka - 637
Jesteś z miasta, płacisz więcej - 494 Szkoła na wariackich papierach - 440 Wypadek przy budowie torów w Montowie - 355 Rolnicy są cierpliwi, jeszcze poczekają - 313 Są winni śmierci - 301
|





ile to wszystko miasto ,
a raczej podatnika nowomiejskiego kosztowało ?
Dlaczego , czyży ktoś wstydził się tego ?
może popytać ludzi co by chcieli zobaczyć za swoje pieniądze a nie wydawać je na lewo i prawo.
również jestem ciekaw jako podatnik ile na te poszczególne super imprezy na stadionie czy rynku poszło kasy?
Jest nim magiczne i nie będące w powszechnym użyciu do niedawna słowo "donatorzy", które jak event trafiło do powszechnego słownika nowomiejskiej gwary.
Donatorzy to podobno tacy ludzie, którzy rozdają rożnym instytucjom pieniążki na lewo i na prawo wierząc im w wykorzystanie ich na słuszny cel, jednocześnie nie bardzo kontrolując co z nimi tak faktycznie się dalej się dzieje i podobno w zamian rzadnej satysfakcji nie oczekują.
W ostatnim okresie, tak jakby ich przybyło.