| Drukuj | Powiadom |
Muzyczne Zaduszki
![]() |
Siostry Arka Grossa, jego siostrzenica oraz towarzysz ze wspólnej wyprawy.
Idea zorganizowania nietypowego koncertu wyszła od bliskich przyjaciół przedwcześnie zmarłego rowerzysty podróżnika. W organizację imprezy zaangażowało się Gminne Centrum Kultury w Mszanowie przy wsparciu lokalnych sponsorów. Zapowiedź koncertów trzech zespołów sprawiła, iż wiejska świetlica wypełniła się po brzegi. Pomogła w tym niewątpliwie pewna posucha na muzyczne imprezy w naszym powiecie. Obok przyjaciół Arka Grossa stawili się również członkowie jego rodziny. Formuła koncertu nie była do końca sprecyzowana i spotkała się też z różnym odbiorem. Część publiczności, zwłaszcza ta bliżej sceny, potraktowała wieczór bardziej nostalgicznie w przeciwieństwie do reszty, która przyszła tu się tylko zabawić lub też towarzysko spotkać.
Na scenie pojawiły się trzy różne zespoły grające również różną muzykę. Akustycznie zaprezentowała się "Ananakofana", ich rockowe brzmienie raczej z tego powodu nie ucierpiało, nieco inaczej ale wciąż była to mocna i głośna muzyka. Nie inaczej zagrał bluesowy "Bluszcz" z Lubawy, grupa przypomniała stare standardy tego gatunku, kompozycje ojca polskiego bluesa Tadeusza Nalepy. Bardziej osobiście potraktowali swój udział w imprezie członkowie zespołu "Effatha". W pewnym okresie w ich składzie grał sam Arek Gross. Jednakowoż w trakcie koncertu dowiedzieliśmy się, że bardziej od klimatów reggae cenił muzykę Starego Dobrego Małżeństwa. Kilka piosenek z repertuaru SDM zaśpiewały siostry Arka - Magda i Monika wraz z siostrzenicą Martą oraz Rafał Kitowski, który akompaniował na gitarze.

Akustycznie zaprezentowała się "Ananakofana".
Muzyce towarzyszyły obrazy ze wspólnej podróży dwóch przyjaciół. Rafał Kitowski przypomniał zebranym najciekawsze fragmenty z siedmiu miesięcy jakie razem przeżyli w drodze na kontynent afrykański. Niestety, Arkowi nigdy nie było dane tam dotrzeć, nawet za Kanał Sueski. Zmarł po krótkiej, niespodziewanej chorobie jako dopadła go gdzieś w środkowej Turcji.
- Był kolegą, był przyjacielem, był bratem, był synem. Był człowiekiem posiadającym zawsze jakiś cel w życiu i dążył do niego wytrwale. Zawsze był pogodny, uśmiechnięty, przede wszystkim skromny i inteligentny. Co by nie mówić o Arku, jedno w tym wszystkim mi się nie podoba, jedno mnie razi - to słowo był, to że między nami już go nie ma - mówił Grzegorz Prusak, przyjaciel Arka Grossa.
Ponad czterogodzinny koncert kończył wspólny występ wszystkich zespołów, którzy Arkowi zadedykowali znany utwór Boba Dylana - "Knockin' On Heaven's Door".
(3.11.2011 Grzegorz Podkomorzy fot.gp)
Skomentuj | ||
|
Zasłona tajemnicy pękła niczym mydlana bańka - 637
Jesteś z miasta, płacisz więcej - 494 Szkoła na wariackich papierach - 440 Wypadek przy budowie torów w Montowie - 355 Rolnicy są cierpliwi, jeszcze poczekają - 313 Są winni śmierci - 301
|




