Tygodnik
05-02-2012
TI » Artykuły Najnnowsze RSS Feed
Drukuj Powiadom

Polska pożegnała prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Polska pożegnała prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Do Krakowa wyruszyli także nowomieszczanie, by tego dnia być w miejscu, na które skupione były oczy całego świata.



W sporach o Wawel zapomniano o tych, którzy w dniach żałoby narodowej uczyli się na swój sposób patriotycznych postaw. Oni w przyszłości zaprowadzą swoje dzieci pod sarkofag i opowiedzą o wydarzeniach, których byli świadkami. Tak m.in. buduje się historyczną tożsamość narodu.


Nowomieszczanie oddawali hołd Prezydentowi RP i Jego małżonce na różny sposób, uczestnicząc w mszach i okolicznościowych, oficjalnych uroczystościach. W miniony czwartek grupa naszych mieszkańców pochyliła się nad trumnami prezydenckiej pary w Warszawie. Nie zabrakło nas również na uroczystościach pogrzebowych jakie dla przybyłych z całego kraju organizowano w Krakowie.

Zapewne głębsze motywacje kierowały tymi, którzy zdecydowali się być tam na miejscu, aby osobiście dać świadectwo wartościom jakim hołdował prezydent Lech Kaczyński. Zawsze będzie brzmiało to patetycznie, ale poczucie obywatelskiego obowiązku nakazywało znieść niedogodności kilkunastogodzinnej podróży na drugi kraniec kraju. Na pewno była to manifestacja patriotycznej postawy niczym nie różniąca się od tych jakie w minionym tygodniu oglądaliśmy w medialnych przekazach.

Zjechali ze wszystkich stron Polski, górale z Podhala, górnicy ze Śląska, ludzie ideowo związanych z żegnanym prezydentem. Wśród nich delegacja regionu elbląskiego, w skład której weszli działacze nowomiejskich struktur Prawa i Sprawiedliwości. Już nocą wiadome było, że nie sposób będzie dostać się na krakowski Rynek, stąd decyzja, by uczestniczyć w spotkaniu na Błoniach. Parking na Armii Krajowej mieścił kilkanaście autobusów, przybyliśmy jako jedni z pierwszych, tuż przed dziewiątą rano. Z kolejnych podjeżdżających autokarów wylewały się grupy osób, niosące transparenty i biało-czerwone flagi kierując się w stronę ulicy Piastowskiej wiodącej wprost na rozległe, krakowskie Błonia.


Kilkuosobowa delegacja z Nowego Miasta wśród tysięcznych
tłumów jakie wypełniły krakowskie Błonia.


Kraków przywitał przyjezdnych słoneczną pogodą, wiosennie pachniały puste jeszcze Błonia. W centralnej części, gdzie umieszczono wielkie telebimy krzątały się grupy harcerzy z całego regionu. Służby medyczne, strażacy, liczne patrole straży miejskiej, także policji trwały w gotowości. Powoli miejsce historycznych spotkań z papieżem zapełniało się. Dokładnie w południe odbyła się msza święta, której przewodniczył biskup Jan Szkodoń. Tuż przed liturgią zgromadzeni mogli obserwować lądujący na pobliskich Balicach samolot prezydenta Rosji.

- Od chwili gdy dowiedzieliśmy się o tragedii pod Smoleńskiem trwamy w bólu, w smutku. Wiele w nas wyciszenia, wiele wzajemnej życzliwości, wiele się modlimy. Uświadomiliśmy sobie na nowo kruchość ludzkiego życia" - powiedział w homilii bp Szkodoń. - Modlimy się i ufamy, że to bolesne doświadczenie oczyści nas, zjednoczy i skieruje nasze serca ku Bogu, który jest Panem życia i Panem dziejów" - dodał.

Biskup podkreślił, że w takich dniach możemy lepiej zrozumieć, co w życiu jest naprawdę ważne i dać odpowiedź na Chrystusowe pytanie o miłość. "Tu na Błoniach, uczestnicząc w pogrzebie pana prezydenta i jego małżonki, dajemy odpowiedź wobec Chrystusa, wobec ofiar Katynia, wobec tych, którzy zginęli, wobec tych dwóch trumien, wobec historii, której streszczeniem jest Wawel, streszczeniem jest Katedra Wawelska" - powiedział bp Szkodoń.

Podkreślił konieczność wzięcia odpowiedzialności za innych, odpowiedzialności za rodzinę, Ojczyznę, Kościół i przyszłość Europy. "Trzeba bardziej słuchać Boga aniżeli ludzi. To jest jakieś szczególne przesłanie tej śmierci, życia i śmierci pana prezydenta" - powiedział duchowny.

Przypomniał słowa Jana Pawła II z pierwszej pielgrzymki w 1979 r.: "Musicie być mocni. Musicie być wierni. Nie podcinajcie korzeni, z których wyrastamy". "Dziś woła do nas Jan Paweł II z Domu Ojca, a jest to zapewne także wołanie tych, których żegnamy: Musicie być mocni! Musicie być mocni!" - podkreślił bp Szkodoń.

W południowym nabożeństwie brało udział kilkanaście tysięcy osób, głównie przyjezdnych. Miejscowi korzystali z uroków niedzielnej pogody, w pobliskim parku Jordana matki z bawiącymi się dziećmi, sporo spacerujących i gdyby nie dobiegające odgłosy sprawowanej liturgii wydawałoby się, że jest to zwykła niedziela. Tam na Błoniach po mszy, trwało modlitewne czuwanie. Do czekających na transmisję telewizyjną uroczystości pogrzebowych w Bazylice Mariackiej i Katedrze na Wawelu dołączały tłumy ściągające z odległego o kilometr Starego Miasta. Nie było to zwykłe oglądanie, ale czynne uczestnictwo w sprawowanej eucharystii, księża podawali komunię.

W uroczystościach pogrzebowych w Krakowie wzięło udział ok. 150-160 tys. osób, przyjechało ponad 200 autobusów. Grupy wracające autokarami spotykaliśmy później na całej powrotnej trasie do domu. Kolejna noc i kilkanaście godzin niewygodnej podróży. Powie ktoś, że to przesada, ale nikt z nas nie miał wątpliwości, że warto było. Byliśmy tam razem, poczuliśmy ten fenomen, który zadziwił wielu. Ludzi podobnie myślących i nie wstydzących się mówić o swoim prezydencie, poczuciu straty i towarzyszących obawach o najbliższą przyszłość.

(19.04. 10 Grzegorz Podkomorzy fot.gp)

Skomentuj

*imię:
*email: (niewidoczny)
www: (opjonalnie)
*Komentarz:
*Kod weryfikacji: Kod
Popularne w tygodniu


Pogoda



  • Ubezpieczenia rolników
  • Ubezpieczenie zdrowotne rolników po zmianach od 1 lutego 2012.

    Oddział Regionalny KRUS w Olsztynie informuje, że od 1 lutego br. obowiązuje ustawa... Więcej »


Waluty