| Drukuj | Powiadom |
Lepsze jest wrogiem dobrego
![]() |
Większość z zebranych uważała, że to co dobre już jest i nie potrzeba żadnych zmian. Odosobnione stanowisko prezentował Marek Kowalski, któremu łatwiej było zrozumieć potrzebę cięć budżetowych.
Znakomita większość mieszkańców naszego miasta nie ma wiedzy na temat stanu finansów gminy miejskiej, stopnia jej zadłużenia. Te oscyluje na granicy 60 % dopuszczalnego ustawą progu, po przekroczeniu którego wprowadza się zarząd komisaryczny. Na koniec bieżącego roku planowe zadłużenie budżetu miasta wyniesie 18 047 670 złotych, czyli 58,66 %. Józef Blank ubiegając się o fotel burmistrza miał pełną świadomość fatalnej sytuacji w mieście. Program wyborczy jaki nam zaproponował był realistyczny i trudno doszukać się w nim jakiś fajerwerków. Po wyborze na stanowisko gospodarza miasta jego główną troską była i jest chęć ograniczenia wydatków, dyscyplina finansowa, szukanie oszczędności i dodatkowych dochodów dla gminy.
Nie jest tajemnicą, że lwią część - ponad jedną trzecią budżetu miasta stanowią wydatki związane z oświatą. Dziedzina szczególnej troski, jedyna na której dobrze się znała była pani burmistrz. Nic dziwnego, że wydatki na tą sferę jak się później okazało rozdymane były do granic możliwości. Dlatego też tu właśnie koncentrowała się uwaga nowego burmistrza, by owe wydatki jakoś zracjonalizować. Nieco ponad półtora miesiąca temu jedna z nauczycielek szkoły podstawowej pytała się, czy znany jest mi plan połączenia szkół podstawowych. Nie mając takiej wiedzy pytanie skierowałem do burmistrza i uzyskałem odpowiedź, że będą łączone szkoła z Jagiellońskiej z przedszkolem, zaś szkoła z Tysiąclecia połączy się ze szkołą muzyczną. Tak więc w środowisku nauczycielskim plany władz były znane już od dłuższego czasu. Dlaczego do rodziców korzystających z usług przedszkola informacje o radykalnych zmianach dotarły tak późno pozostanie tajemnicą dyrekcji placówki.
Kiedy prace nad zmianami weszły już w fazę projektów konkretnych uchwał, co miało miejsce w zeszłym tygodniu, zdezorientowani rodzice zwołali ad hoc zebranie, by u źródeł dowiedzieć się czegoś więcej. Na piątkowe spotkanie zaprosili burmistrza Józefa Blanka. Dyskusja była chaotyczna, momentami burzliwa, a żadna ze stron do wymiany argumentów tak naprawdę nie była przygotowana.

Józef Blank pod ostrzałem zdezorientowanych rodziców.
- Nie zrobimy nic, co miało by dotknąć opieki nad dziećmi. Tak się złożyło, że w ostatnich latach pozwolono sobie na zbyt nonszalanckie i swobodne dysponowanie środkami publicznymi. W związku z tym musiałem podjąć trudne decyzje, nie są one ani łatwe, ani przyjemne dla mnie. Natomiast zmuszony jestem podejmować decyzje racjonalizacji wydatków wszędzie, gdzie jest to możliwe, również w samym urzędzie miasta, właściwie od tego zacząłem. Nie da się nie dotknąć oświaty ponieważ stanowi prawie 40 % wydatków budżetu miasta. Proszę mi wierzyć, że każde 10 tys. złotych dla budżetu miasta w tej chwili jest bardzo ważne. Dlatego też dziś podejmujemy takie trudne decyzje o których Państwo słyszycie - zwracał się na wstępie Józef Blank.
Zaproponowane przez burmistrza zmiany dotyczące łączenia jednostek oświatowych zbiegły się w czasie z wprowadzaniem zapisów przyjętej w zeszłym roku reformy edukacji. W tym roku obowiązkowe roczne przygotowanie przedszkolne do nauki zaczną dzieci pięcioletnie, część z nich trafi także do szkół. Wśród części rodziców budzi to obawy, czy szkoły są dostatecznie na to przygotowane, lokalowo, sprzętowo, a przede wszystkim kadrowo. Zdecydowana większość pragnęła zachować status quo, wierząc, że dotychczasowe rozwiązanie jest dla nich, a przede wszystkim ich dzieci najbardziej korzystne.
Jeśli chodzi o najmłodszych, to w opiece przedszkolnej nic się nie zmienia, dla trzechlatków utworzona będzie jedna grupa, drugą stanowić będzie połączenie trzylatkowie plus czterolatkowie. Władze uznały, że dla pięciolatków najbardziej odpowiednim miejscem będzie właśnie przedszkole. Zamierza się utworzyć dla nich cztery grupy liczące w sumie sto dzieci, w tym dwie ośmiogodzinne tzw. płatne oraz dwie bezpłatne pięciogodzinne (przemienne). Te pierwsze są zwykłymi oddziałami przedszkolnymi, w których zapewnia się obiad i opiekę powyżej pięciu godzin. Funkcjonują one zgodnie ze wszystkimi przepisami, w tym prawem miejscowym, które wyznacza stawkę obiadową 5 zł dziennie i stałą opłatę miesięczną wynoszącą 160 zł. W ramach zerówki będzie funkcjonował jeden oddział w szkole, do którego obok sześciolatków będą mogli uczęszczać również pięciolatkowie jeśli będzie taka wola rodziców.

Prowadzenie przedszkoli, zerówek jest zadaniem własnym gmin. To one muszą sfinansować pobyt dziecka, wypłacić pensje nauczycielom czy utrzymać budynek. Muszą też dotować pobyt dziecka w przedszkolu niepublicznym oraz w placówkach na terenie innej gminy, jeżeli uczęszcza tam przedszkolak z jej terenu. Samorządy dostają subwencję tylko w przypadku kiedy sześciolatka zapisze się do klasy pierwszej.
Z sali padały pytania właśnie o koszty jakie generuje przedszkole, a w tym kontekście przede wszystkim o spodziewane oszczędności jakie zamierza się osiągnąć wprowadzając nowe zmiany. Burmistrz przypierany do ściany mówił o pewnych szacunkowych wyliczeniach, lecz konkretnej liczby nie podał. Rodzice wyrażali obawy, że odległy gospodarz nie będzie w stanie, w sposób należyty zadbać o budynek i całą infrastrukturę. Wątpliwości budziły również kwestie pomocy dla przedszkola, gdzie i na co trafią środki przekazywane przez rodziców.
- Rada pedagogiczna i zastępca do spraw przedszkola i sprawy organizacyjne, to co państwo przekażecie na pomoc dla przedszkola, to wszystko zostaje w przedszkolu. Zostaje w budynku tu, zostaje tak jak dawniej. Te działanie w żadnym calu nie mają prawa dotknąć waszych dzieci. Nie podejmowalibyśmy takiego działania gdybyśmy mieli pogarszać w jakikolwiek sposób opiekę nad dziećmi. Po to łączymy żeby zaoszczędzić na obsłudze administracyjnej - wyjaśniał burmistrz.
- Co wam za różnica jak się będzie nazywało, czy szkoła, czy przedszkole, czy wspólne to będzie - tak. Słuchajcie, ja pana burmistrza tutaj zaprosiłem i nie po to żebyśmy go tu czochrali chłopa za to, że próbuje coś działać, tylko ja mam takie stanowisko. Chodzi wam o dzieci, czy o to, że pani dyrektor będzie więcej, czy mniej zarabiała. O dzieci. Są zaplanowane zmiany, po coś to wymyślili, podejrzewam, że do kieszeni nie wezmą tych oszczędności tylko zostaną w mieście. Są zaplanowane zmiany i teraz przychodzi pan burmistrz i my prosimy żeby pamiętał o naszych dzieciach, bo my nie pozwolimy na to żeby w grupie 25 osób była jedna opiekunka. Z całym szacunkiem dla wszystkich przedszkolanek i opiekunek, jest 25 dzieci i dwie osoby słabo sobie radzą. Przychodzi pan burmistrz, to mówmy mu jakie mamy problemy, a się chłopa nie czepiajmy, bo dopiero co zaczął. Ja patrzę z ekonomicznej strony, no łączą dwie spółdzielnie - to tak, jedna księgowość, jedne kadry, wspólne zakupy, no będą mieli tą siłę zakupową większą. Niech naszym interesem będzie, żeby władza zobowiązała, że dzieci nie stracą, że będą co najmniej dwie opiekunki, że władza dopilnuje dyrektorów, że te opiekunki będą. Niech to będzie problemem. Nie porównujmy się do czegoś, o czym nie mamy pojęcia i się nie wymądrzajmy na tej ekonomi, bo oni sobie coś tam zaplanowali, wszystkiego nie chcą powiedzieć, bo niespodzianka pewnie (śmiech), dzieci nas interesują. Burmistrz również swojego czasu będzie wiedział czy popełnił błąd i albo będzie dalej burmistrzem albo nie - w kwiecisty sposób próbował uporządkować kończącą się dyskusję inicjator spotkania pan Trzciński.
Dzisiejsze władze miasta widzą potrzebę łączenia jednostek, wcześniej inne władze uważały za słuszne dzielenie szkół. Jedno jest pewne, że w szeroko rozumianej edukacji jeszcze nie raz będziemy świadkami jakiś zmian, bez względu na to czy będą zachodziły w ogólnopolskim, czy tylko naszym lokalnym wymiarze.
Kluczowe decyzje zapadną na wtorkowej sesji Rady Miasta, jeśli radni w głosowaniu opowiedzą się za utworzeniem Zespołu Szkół Podstawowej i Muzycznej oraz Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Nowym Mieście Lubawskim. Następnym krokiem będzie nadanie nowym tworom odpowiednich statutów, zaś kolejnym rozpisanie konkursu na stanowiska dyrektorskie.
(28.03.2011 Grzegorz Podkomorzy fot.gp)
Komentarze | ||
Skomentuj | ||
|
Początek końca powiatu nowomiejskiego - 428
Napadł na bank - znasz go? - 409 Ubezpieczenia rolników - 276 Nowa karetka do natychmiastowej pomocy - 226 Nowy sezon sportów walki - 220 Poszerzanie ulicy Działyńskich - 198
|





M.in Będą redukcje zatrudnienia